piątek, 3 lutego 2012

Pierwsze białe płatki i gospodnik dla ptaków :)


    Mimo, że jeszcze do niedawna nie było u nas mroźnej i śnieżnobiałej zimy, już w grudniu wyszykowaliśmy i powiesiliśmy karmnik dla ptaków. Skrzydlatym maluchom przygotowaliśmy ziarenka zatopione w smalcu, suszone jabłka, orzechy i słoninkę. Na pierwsze głodne dzioby nie trzeba było długo czekać. Wróble i sikorki okupują nasz karmnik, przepychają się w środku, lub też chwytają ziarno i odlatują na pobliskie gałęzie bzu i tui. A my spoglądamy sobie na nie przez okno.


    Ziarenka zatopiłam w rozgrzanym smalcu i przelałam do metalowych foremek. Nie pomyślałam jednak o tym, że jeśli później chcę wyjąć zastygnięte tłuszczowe babeczki (a przecież chcę), muszę użyć silikonowych kształtek, które się odginają. No cóż, ptaszki raczą się elegancko z foremek do wypieków. A, niech im będzie :)


      Poniżej nasz karmnik zawieszony na ogrodowej pergoli. Oczywiście chciałam pstryknąć zdjęcie ptasiemu gospodnikowi pełnemu gości, ale wróble i sikorki pozwalają się podglądać jedynie przez okno. Gdy otwieramy balkon, skubane w popłochu zrywają się i już ich nie ma. Przyczajone na pobliskich gałęziach, napuszone z zimna, cierpliwie czekają, aż sobie pójdziemy, a one spokojnie będą mogły wrócić do jedzenia.


Wreszcie i u nas spadł pierwszy śnieg i otulił krajobraz za oknem.
Po południu wybieramy się z dzieciakami na sanki. Się doczekaliśmy.
Białe pozdrowienia dla Was.
Ada