piątek, 20 lipca 2012

Nalewka malinowa


       Aromatyczna, mocno owocowa, o pięknym, malinowym kolorze i delikatnym smaku. Nalewkę przygotowałyśmy z Mamą według dobrego, sprawdzonego i łatwego przepisu znajomej - tej samej, która podała nam recepturę na nalewkę wiśniową. Maliny zrywałam razem z Paulinką. Niemalże na godzinę utknęłyśmy w malinowych krzakach :) A Mała, a to sobie skakała ostrożnie między warzywnymi grządkami, a to śpiewała, a to rozsypała garnuszek z malinami  :) Taka moja mała przylepka, która towarzyszy mi na każdym kroku.


PRZEPIS NA NALEWKĘ MALINOWĄ

Składniki:
  • 2,5 l malin
  • 0,5 l spirytusu
  • 70 dkg cukru

Przygotowanie:

Malin na nalewkę potrzeba tyle, ile się zmieści w 2,5 litrowym naczyniu :) Ja zbierałam garnuszkiem 1-litrowym i sumowałam :) Zebrane maliny delikatnie opłukać, zdusić najlepiej przy użyciu tłuczka. Następnie zalać spirytusem i wstawić do lodówki na 24 godziny. Po tym czasie, całość przecisnąć przez lnianą ściereczkę, tak aby oddzielić pestki. Dodać cukier, dobrze zamieszać. Przelać do butelek i odstawić w ciemne miejsce przynajmniej na 3 miesiące.


Nalewkę przygotowałyśmy z połowy podanej ilości składników. Wyszły dwie butelki i to nam w zupełności wystarczy - jedna zostanie u Mamy, z przeznaczeniem na przyszłe wakacje, a drugą zabierzemy do domu, na zimne zimowe wieczory :)

Pozdrawiam Was serdecznie.
Ada

43 komentarze:

  1. Zamierzam skorzystać z przepisu- brzmi pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. smakowicie się prezentuje z tymi malinkami :) mniam mniam!

    OdpowiedzUsuń
  3. pyszne, ja zawsze leśne zbieram na soki dla dzieci na przeziębienie, może warto zrobić też dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ooo, ja mam gdzieś takie zabytkowe butelachy u mamy w piwnicy!!! muszę je wydobyć. Naleweczka jak najbardziej, bardzo lubię i też robię co roku. Pozdrawiam. No to zdrówko!!

    OdpowiedzUsuń
  5. buteleczki świetnie sie prezentują, pamiętam takie :)
    w sam raz na nalewke, a przepis brzmi prościacko i apetycznie
    czyli w sam raz dla mnie... skorzystanm, dziekuje

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie bym takiej skosztowała;)) i te cudowne butelki!!!
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  7. mmmmmmmmmmmm aż ślinka cieknie na takie rarytasy :)))
    pozdrawiam ciepło
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudne zdjęcia! :)) A nalewka na pewno jest pyszna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. mniam mniam;)))urocze fotki;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Pyszności!
    Zdecydowanie muszę spróbować i ja taką nalewkę zrobić :) Na zimowe wieczory w sam raz! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ kusisz tymi malinami, no a nalewka wiadomo, dobra na wszystko! ;)
    Ufam Aduś, że jednak mimo wszystko uda nam się spotkać :)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdjęcia są przepiękne!
    Kusisz szalenie wszystkimi swoimi przetworami!

    OdpowiedzUsuń
  13. ojej tak prosto? to dziś robię, dzięki! zawsze mnie zniechęca filtrowanie, przelewanie, zbieranie piany z cukru itd, dlatego nie robię. Miłego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klarko, no właśnie tak prosto :)
      Przepisy na nalewki malinowe są takie pokręcone, a ten jeden jest taki łatwy :)

      Usuń
  14. piekne zdjecia az nie moge sie napatrzec.

    OdpowiedzUsuń
  15. czy nalewka powinna być mętna czy klarowna, mojej Mamie zawsze wychodzi mętna, mimo przecedzania.
    pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze nalewki są klarowne. Więc nie wiem. Może to kwestia owoców.

      Usuń
  16. Aduś, dzięki za przepis, u nas zapowiada się bardzo dużo malin, mam te późniejszą odmianę co owocuje praktycznie aż do listopada. Aktualnie robi się u nas nalewka z czarnej porzeczki:)
    buziaki ślę,

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajnie mieć świeże owoce na przetwory. Nalewki lubię smakować. Na zimowe wieczory przydają się jak najbardziej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię malinki w każdej postaci. W takiej też, byle nie za dużo :-)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Ado, smakowity przepis i śliczne zdjęcia. Na razie wpadłam w szaleństwo wakacyjne i podróżuję, ale zaraz po powrocie do domu na pewno zrobię sobie taką naleweczkę. Słoneczne buziaki z Włoch przesyłam. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  20. My również robimy takie nalewki, tylko z tej późniejszej późnosierpniowej odmiany :-), któregoś razu zamiast spirytusu mama dodała zwykłej wódki i ta okazała się dla mnie lepsza, taka delikatna, mocno kobieca, a zimą śmiało może robić za syrop ;-)). Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się zastanawiałam, czy z wódeczką nie była by lepsza. No ale ostatecznie trzymałyśmy się przepisu :)

      Pozdrawiam

      Ada

      Usuń
  21. Maliny lubię w każdej postaci więc pewnie i Twój przepis wykorzystam :) ale tu u Ciebie wakacyjnie aż miło przysiąść :)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Z takimi naleweczkami to żadna zima niestraszna :) Jak zwykle piękne zdjęcia i ciepły, wakacyjny klimat.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo lubię robić naleweczki i chętnie skorzystam z przepisu,bo te książkowe jakoś mnie nie przekonują.
    Kolorek nalewki cudowny.
    serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam nalewki:-))) Domyślam się jakie muszą być dobre:-) bardzo apetyczne zdjęcia!buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj naleweczka zapowiada się świetnie i do tego jak bajecznie wygląda .Rozesmiałam się z przylepki bo my tak mówimy na naszego syna .Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  26. Zdjęcia są tak apetyczne, że chyba w tym sezonie zrobię moją pierwszą w życiu nalewkę, serio :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękne zdjęcia zrobiłaś!! U mnie również się robi nalewka malinowa:)
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Wygląda świetnie, poza tym maliny i spirytus brzmią cudownie!

    OdpowiedzUsuń
  29. Właśnie zalałam spirytusem wiśnie :) ale może i malinową naleweczkę zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  30. Piłam te nalewką i wiem , że jest pyszna! Może kiedyś i ja zrobię:). Fajne butelki, zaraz przypomniała mi się czerwona oranżada....Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) A ja pamiętam taką czerwoną oranżadę w woreczkach i ze słomką :)))
      Buziaki

      Ada

      Usuń
  31. skorzystam skorzystam na pewno tylko malinki w ogrodzie urosna ... pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
  32. Też robię malinówkę, ale trochę inaczej. A Twoja mocna wychodzi? Czy taka babska w smaku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beti, powiem Ci za 3 miesiące jaka wyszła :)
      Nalewka wiśniowa wyszła nam bardzo mocna. A malinówka, hm.. zobaczymy :)

      Usuń
  33. Nasza malinówka jest zalewana spirytusem z wódeczką i dłużej stoi, a potem cuukier i też stoi. Następnie mieszamy wedle słodkawego gustu. Mniam, mniam :-)
    Ale właściwie to wolę wiśniówkę.
    Pozdrawiam Was dziewczyny i słonka życzę (u nas wreszcie świeci)
    Mariola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, ja tez lubię nalewkę wiśniową :)
      Mariolu pozdrawiam mocno.

      Ada

      Usuń
  34. Pierwszy raz robiłam nalewkę rok temu. Wyszła pysznie, tylko leżakować musi 9 miesięcy!

    OdpowiedzUsuń
  35. a mi z połowy tej porcji nie wyszła nawet cała butelka;( a tak się napaliłam na malinową nalewkę!! u mnie używa się jej do ciasta w święta i co roku jest problem skąd ją wziąć:)
    pozdrawiam
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  36. Mniam ;)...świetne są takie naleweczki

    OdpowiedzUsuń
  37. dlaczego ja Ci nie uwierzyłam na słowo, że nalewka jest pyszna i nie zrobiłam z podwójnej porcji :) Zrobiłam z ilości podanej a jakże i co już nie ma :) poczęstowałam przyjaciółkę i jak widziałam jak się nią delektuje to jej odlałam. Inna koleżankę też obdarowałam - reszta została skonsumowana - zdecydowanie 2 butelki na zimę to za mało :)

    OdpowiedzUsuń