5 maja 2020

Chłodnik z botwinki i niezapominajki :)



Dzisiaj dla odmiany od klimatów ogrodowych przepis na pyszną, sezonową zupę. Wiosenny chłodnik z botwinki. Rewelacyjny w smaku, lekki, zdrowy i łatwy w wykonaniu. My lubimy bardzo. Wiosną i latem, gdy jest sezon na botwinkę, przyrządzamy często. Fajna propozycja zwłaszcza na ciepłe i upalne dni. Zachęcam Was do spróbowania, chociaż pewnie znacie smak tej zupy :)

Składniki:

- pęczek botwinki
- 1 mały burak
- ok. 1 szklanki bulionu warzywnego lub rosołu
- pęczek rzodkiewki
- pęczek koperku
- szczypiorek
- kilka ogórków
- sól, pieprz
- maślanka lub kefir


Wykonanie:

Wszystkie warzywa kroimy drobno w słupki. Pokrojoną botwinę i buraka zalewamy małą ilością wywaru warzywnego lub rosołu, tylko tyle, aby wywar je przykrył. Gotujemy około 10 minut. Następnie odstawiamy do ostudzenia. Gdy botwina jest chłodna dodajemy kolejno wszystkie pokrojone warzywa (ogórka, rzodkiewkę, koperek, szczypiorek), sól i pieprz do smaku i zalewamy maślanką lub kefirem. Ostawiamy do schłodzenia w lodówce. Podajemy z jajkiem. Smacznego :)









W najbliższych dniach zamierzam posadzić pelargonie i pozostałe rośliny na lato, dlatego wiosenne kwiaty z donic trafiły do ziemi na rabatę, a te, które zaczęły przekwitać, zdobią mieszkanie  w wazonach. Piękne są!

28 kwietnia 2020

Róże z lawendą


Podczas, gdy Andrzej pojechał na chwilę do pracy, ja cichutko weszłam do pokoju Paulinki, aby postawić kubek z kakao na Jej biurku. Poleczka odwróciła się od lekcji online na tablecie i z uśmiechem powiedziała: "mamo, nie pisz do Andrzeja, bo u mnie się wyświetla" :))

Pomijając strach i obawę o zdrowie nasze i rodziców zwłaszcza oraz brak możliwości spotkań z przyjaciółmi, to ten czas teraz spędzony w domu jest dla nas wyjątkowy. Paulinka uczy się zdalnie, ja z Adasiem codziennie czytamy metodą sylabową czytanki z elementarza, piszemy literki i rozkmianiamy matematykę na poziomie dodawania i odejmowania :) Mamy czas na prace w ogrodzie, wspólne gotowanie, spacery i gry. Dzieciaki ani myślą o powrocie do szkoły i przedszkola :) Chociaż pewnie prędzej czy później zatęsknią za kolegami :)

W ogródku posadziliśmy pnące róże, które powinny urosnąć na wysokość kilku metrów.  Sami zamontowaliśmy pergolę, Andrzej zbił z deseczek obramowanie, zabezpieczyliśmy drewno farbą i poszukaliśmy towarzystwa dla róż. Zastanawiałam jakie rośliny posadzić na rabacie z różami, tak by róże grały tutaj pierwsze skrzypce i nie musiały konkurować o uwagę. Zdecydowałam się ostatecznie na lawendę. Myślę, że pięknie będą współmieszkać ze sobą :) Na razie i róże, i lawenda są malutkie, ale mam nadzieję, że wraz z nadejściem lata zapełnią zielenią, kolorem i zapachem całą rabatę.













Na ostatnich zdjęciach nasza kiełkująca trawa. Doglądamy ją codziennie, podlewamy i czekamy :) Serdeczne pozdrowienia dla Wszystkich :) Ada

18 kwietnia 2020

Wiosną w ogrodzie


Nasz ogródek wciąż w wersji roboczej, chociaż większość prac już za nami. Ostatnie dni upłynęły nam na przygotowaniu podłoża pod trawnik, wyrównaniu ponad połowy ogródka, wybraniu kamieni, korzeni, mchu i wysianiu trawy. Tyle samo pracy, co radości :) Teraz codziennie podlewamy, obserwujemy czy trawa już rośnie :) - a to w towarzystwie ptaków, które niepłoszone przez nas, buszują w naszym przyszłym trawniku, szukając smakołyków :) Pozostała nam jeszcze prawie taka sama część ogrodu do ogarnięcia pod trawnik, posadzenie kilku roślin i drzewek, a w części owocowo - ziołowej malin i jeżyn oraz to, na co ja czekam - skręcenie i ustawienie mebli ogrodowych w altance. Plan pracy na najbliższe dni.

Nasz zielony zakątek tworzymy wspólnie, planujemy, ustalamy każdą najmniejszą rzecz razem :) I dla mnie to jest super! Ale to co wywołuje mój uśmiech najbardziej, to sposób naszego działania. Mój najlepiej spontaniczny i radosny, a mojego Niemęża zaplanowany, rozsądny, poukładany. Ja byłabym w stanie zmieścić i posadzić każdą roślinę, kwiatek, drzewo, ot tak, już teraz, "od ręki", a  Andrzej i owszem, ale po uprzednim przemyśleniu, zaplanowaniu i zastanowieniu się chociażby nad tym, jakie rozmiary dana roślina osiągnie za kilka lat :) Uwielbiam Go za to :)







Wiosenne pozdrowienia dla Was :)
Ada


P.S. Zniknęła mi część zdjęć na blogu. Na razie nie wiem jeszcze jak to naprawić. 
Jeśli Ktoś z Was zdołał się uporać z takim problemem technicznym, 
to dajcie proszę znać, jak to zrobić. 

11 kwietnia 2020

Ciasto z malinami i budyniową pianką


        To ciasto to jest hit u nas w domu. Jest przepyszne. Kruche z delikatną, puszystą budyniową pianką z dodatkiem świeżych lub mrożonych malin. Piekę je zawsze przy okazji świąt, większych spotkań rodzinnych i z przyjaciółmi, i z reguły tak jest, że ktoś pyta o przepis. Poniżej podaję ilość składników do wykonania ciasta w małej blaszce. Ja dzisiaj upiekłam je na święta dla dwóch rodzin, więc zwiększyłam wszystkie proporcje dodatkowo o pół, by wypełniły dużą foremkę. Przepis na ciasto zaczerpnęłam kilka lat temu ze strony "Moje wypieki"

Składniki na ciasto :

- 1 szklanka mąki tortowej
- 1,5 szklanki mąki krupczatki
- 250 g masła
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 3 łyżki cukru pudru
- 5 żółtek
- 2 łyżki zimnej wody

Składniki na budyniową piankę:

- 5 białek
- 3/4 szklanki cukru pudru
- 1 opakowanie cukru waniliowego
- 2 opakowania budyniu waniliowego
- 1/2 szklanki oleju

Dodatkowo:

- 500 g malin
- cukier puder do oprószenia

WYKONANIE:

1. Wszystkie składniki na ciasto mieszamy i  zagniatamy. Przygotowane ciasto dzielimy na dwie części w proporcji 60 i 40% i wkładamy w  woreczkach do zamrażalnika na 15 minut.

2. Małą blaszkę (33x20) wykładamy papierem do pieczenia i do niej na tarce ścieramy większą część ciasta. Następnie delikatnie ugniatamy dłonią i wyrównujemy. Pieczemy 20 minut w 190 stopniach.

3. Po upieczeniu ciasto należy całkowicie wystudzić.

4. Białka ubijamy na sztywno. Powoli, łyżka po łyżce dodajemy cukry, proszek budyniowy i olej, cały czas ubijając.

5. Na upieczony spód wykładamy ubitą piankę i w nią wciskamy maliny, otworkami do góry. 

6. Na wierzch ścieramy pozostałą część ciasta.

7. Piec 30 - 40 minut w temperaturze 190 stopni.

8. Wystudzone ciasto oprószyć cukrem pudrem. 






Życzę Wam Wszystkim Zdrowych i Spokojnych Świąt Wielkanocnych :)

Ada

9 kwietnia 2020

Wiosenne bratki :)



            Jeszcze kilka lat temu wydawało mi się, że sadzenie bratków, na balkonie czy w  ogródku, które przetrwają miesiąc lub dwa nie ma większego sensu, że lepiej poczekać do maja i posadzić pelargonie i pozostałe rośliny już na całe lato. Aż spróbowałam i się zachwyciłam! Dosłownie. Wiosenne kwiaty są tak ładne, radosne, kolorowe, że teraz nie wyobrażam sobie wiosny bez bratków, stokrotek i niezapominajek.  W tym roku wspomniane trio, rośnie w towarzystwie jaskrów, bluszczy i szafirków. Prace w naszym ogródku trwają, ale pierwsze donice z kwiatami już stoją :) Poza obowiązkami domowymi, zdalnym nauczaniem Paulinki, większość czasu spędzamy w ogrodzie i pracujemy, czasem odpoczywamy :), a wieczorami, na tym ogrodowym placu budowy, palimy ogniska, pieczemy kiełbaski i ziemniaki :) Taka nasza radość!










Myślę, że warto w tym czasie teraz, który jest trudny i niepewny,
starać się też  myśleć o pozytywnych sprawach.
Wiosenne pozdrowienia dla Was :)

Ada


Copyright © 2014 DROBIAZGI DOMOWE , Blogger