wtorek, 21 lutego 2012

Najbliższe dni, tygodnie i miesiące



     Gdyby ktoś zapytał mnie, co lubię robić, to bez wahania mogłabym odpowiedzieć, że lubię się UCZYĆ. Tak po prostu, najzwyczajniej się uczyć. Uwielbiam "zakopać się" w książkach, czytać, zagłębiać w dany temat, powtarzać i zapamiętywać. Sporządzam przy tym mnóstwo notatek, przepisuję, zapisuję, podkreślam i koloruję. Zaszywam się w kątku z książkami, kolorowymi kredkami, pisakami, długopisami, z kubkiem kawy, bądź herbaty i zupełnie zatapiam się w literkach. Taka moja przyjemność.
     Chęć do nauki sprawiła, że tuż po ukończeniu wybranych studiów, równocześnie z pracą zawodową rozpoczęłam licencjackie studia językowe, a później czteroletnie studia doktoranckie. Tym ostatnim towarzyszyły szkolenia, kongresy, sympozja, pisanie artykułów oraz zajęcia ze studentami na uczelni. Bardzo fajna sprawa, jak dla mnie. Dwa lata temu, akurat w lutym, pozdawałam ostatnie egzaminy i obroniłam doktorat, będąc już w ciąży z Paulinką. Odchodziłam na urlop "ciążowy" szczęśliwa, spełniona i z poczuciem sukcesu zawodowego. Tak sobie wtedy myślałam, że na tym koniec moich poczynań naukowych, że już wystarczy. Minęły dwa lata, a ja jednak wyznaczyłam sobie kolejny cel, który mam nadzieję uda mi się z czasem zrealizować. Na razie nie będę pisać jaki, żeby nie zapeszyć. Przygotowuję się teraz do egzaminu, który odbędzie jesienią. 44 książki i 28 tygodni - Mąż już mi wszystko wyliczył :) A książki konkretne są i to bardzo.




 

W najbliższych miesiącach, nie będę tutaj aż tak często zaglądać. 
Wieczory i wolne chwile w większości przeznaczę na przygotowania do egzaminu.
Chociaż na pewno, od czasu do czasu, coś napiszę, 
tak w ramach odpoczynku od nauki.

Pozdrawiam najmocniej i do usłyszenia. 
Ada

piątek, 17 lutego 2012

CHLEB z dodatkiem ziemniaków


       Jeśli zostanie Wam odrobina ziemniaków z obiadu, to wcale nie trzeba jej wyrzucać, wystarczy dosłownie KILKANAŚCIE minut, by przygotować i włożyć CHLEB do piekarnika. Tego samego dnia, albo jeszcze lepiej, następnego. Chleb, który jest miękki, elastyczny i sprężysty oraz przygotowanie którego jest bardzo SZYBKIE, ponieważ nie ma oczekiwania na wyrastanie ciasta, czy nagrzewanie piekarnika.  Przepis poznałam na warsztatach kulinarnych, na które trafiłam trochę przypadkiem, prawie 2 lata temu. Ale bardzo się cieszę, ponieważ zapisałam tam kilka fajnych, łatwych i szybkich przepisów, którymi się z Wami chętnie podzielę. Dzisiaj pierwszy - CHLEB z dodatkiem ziemniaków, oryginalnie nazywany "chlebem zdrowie" :)
     


PRZEPIS NA DOMOWY CHLEB Z ZIARNAMI

Składniki:
  • 130 g ugotowanych ziemniaków (najlepiej z poprzedniego dnia)
  • 5 dag drożdży + 1 łyżeczka cukru + 1,5 szklanki ciepłej wody
  • 520 g dobrej mąki pszennej
  • łyżeczka soli
  • ziarna słonecznika, dyni, kminek lub orzechy

Wykonanie:

     Drożdże rozmieszać z cukrem i ciepłą wodą. Można odstawić na 10 minut, ale nie trzeba. Dodać pozostałe składniki (oprócz ziaren) i wyrobić ciasto. Najlepiej w robocie kuchennym, bo ciasto jest lepiące się do rąk. Jeśli ręcznie, należy dodać więcej mąki (ale nie za dużo). Pod koniec zagniatania dodać ziarna. Podłużną blaszkę całą wysmarować tłuszczem, obsypać mąką lub ziarnami, przełożyć ciasto, wyrównać jego wierzch, posmarować rozbitym jajkiem i obsypać ziarnami lub makiem. Wstawić do zimnego piekarnika, nastawić temperaturę na 50 stopni i piec około 15 - 20 minut (aż ciasto wyrośnie). Następnie zwiększyć temperaturę do 200 stopni i piec, aż skórka chleba dobrze się zarumieni.
     Nasz chleb na zdjęciach nie ma ziaren, ponieważ Mąż z Synkiem nie przepadają i wolą bez. Ale  z ziarnami chleb jest smaczniejszy :)


Zimą, gdy nie ma smacznych pomidorów, czy ogórków, 
u nas kanapki zjada się z jabłkiem.
Jak dla mnie najlepsze połączanie: świeży chleb, masełko, wędlina, jabłko.
I tradycyjnie już, gdy mam "fazę" na pieczenie chlebów, 
to na parapecie w kuchni rośnie rzeżucha.
Taki już duet.

Pozdrawiam mocno
Ada

wtorek, 14 lutego 2012

Poniedziałek dwóch niespodzianek :)


        Mąż z Synkiem wrócili wczoraj do domu ze szkoły z ogromnym bukietem delikatnych, pastelowych tulipanów. Sprawili mi tym ogromną przyjemność. Od razu z Paulinką wtuliłyśmy nosy pomiędzy tulipanowe główki, a kwiaty odpowiedziały nam przyjemnym chłodem, subtelnym zapachem i chrzęszczeniem liści. Wstawiłam je do wazonów nawet nie układając, główki same poprzechylały się w różne strony w kwiatowym nieładzie.
    Drugą przemiłą niespodziankę sprawiła mi wczoraj Ika karteczką z pozdrowieniami i "dekupażowym" SERDUCHEM. Ika, nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo się ucieszyłam i jak bardzo było mi miło. Ale mnie zaskoczyłaś. Dziękuję! Serducho jest świetne i już sobie wisi na wazonie z tulipanami :)






A tak przy okazji dzisiejszego dnia,
może warto również pamiętać, 
że naszym rodzimym, słowiańskim świętem zakochanych
jest czerwcowa sobótka, a nie walentynki.

Pozdrawiam serdecznie
Ada

sobota, 11 lutego 2012

Murzynek


     Ciasto smaczne, miękkie, puszyste, wilgotne w środku, i co najważniejsze - łatwe oraz szybkie w przygotowaniu. Wymaga jedynie zmiksowania wszystkich składników. Przepis otrzymałam od mojej koleżanki wiele lat temu, z zapewnieniem, iż przygotowanie murzynka jest tak proste, że nawet osoby, które mają dwie lewe ręce do pieczenia, upieką pyszne ciasto.


MURZYNEK

Składniki:
  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanka cukru
  • 3/4 szklanki oleju
  • 1 szklanka mleka
  • 2 jajka
  • 2 łyżki powideł lub dżemu
  • 2 łyżki gorzkiego kakao
  • odrobina olejku waniliowego lub cynamonu
  • czubata łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżeczka sody oczyszczonej

Wykonanie:

Wszystkie składniki zmiksować, przelać na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i piec w temperaturze 170 stopni, aż do suchego patyczka - długi, drewniany patyczek wbijamy w ciasto, jeśli po wyjęciu jest suchy, to znaczy, że ciasto jest gotowe. Murzynek podczas pieczenia ładnie urośnie i zawsze pęknie na wierzchu. Upieczone ciasto koniecznie polewamy czekoladą.

Polewa czekoladowa:

Można użyć gotowej polewy czekoladowej, lub przygotować ją samemu. W rondelku podgrzewamy połamaną tabliczkę gorzkiej czekolady z dodatkiem 30% śmietanki z kartonika, w stosunku 1:1. Mieszamy przez cały czas, aż do zupełnego rozpuszczenia czekolady.


 

Miłego weekendu :)
Ada

poniedziałek, 6 lutego 2012

Niedzielna PIZZA i nocne SANKI :)

       Lubię czas, kiedy jesteśmy całą naszą czwórką w  domu. W ciągu tygodnia takich wspólnych chwil nie mamy za wiele z racji obowiązków zawodowych męża, ale za to w weekendy nadrabiamy zaległości. Albo działamy wspólnie, albo każdy zajmuje się czymś innym, ale i tak jesteśmy razem.
      Wczorajsza niedziela minęła nam tak fajnie i rodzinnie właśnie. Po południu mąż z synkiem przejęli na wyłączność pałeczkę w kuchni i przyrządzili pizzę. A nawet dwie, jedną tradycyjną, a drugą z owocami morza. Chłopakowa pizza wyszła super, wiec poniżej zamieszczam przepis. Natomiast późnym wieczorem, podreptaliśmy wszyscy na sanki. Śnieg skrzypiał pod butami i płozami sanek, a osiedlową okolicę rozświetlały jedynie latarnie i pękaty księżyc na granatowym niebie. I tak nam fajnie, wesoło i spokojnie minęła kolejna zimowa niedziela.

Poniżej zdjęcia z pizzowych poczynań.


 Chłopakowe ręce, które momentami plątały się przy nakładaniu składników.




Poniżej nasz mały, ośnieżony łoś, po tym, 
jak zaliczył kulkę śnieżną w łosiową czapkę :)



Mały łoś ze swoim Tatą ciągną sanki i się wygłupiają :)


PRZEPIS NA DOMOWĄ PIZZĘ

Składniki na ciasto (na 2 okrągłe pizze):
  • 40 g drożdży + 1/3 szklanki wody + 2 łyżeczki cukru
  • 400 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 6-7 łyżek oliwy z oliwek
  • sól, pieprz, bazylia, oregano, tymianek
Składniki na sos:
  • 2  łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki wody
  • 2-3 łyżki posiekanych świeżych ziół (lub suszonych)
Farsz do wyboru:
  • pieczarki
  • ser mozzarella (specjalny do pizzy) lub żółty ser
  • wędlina
  • kukurydza
  • pomidory
  • owoce morza
WYKONANIE:
  1. Drożdże połączyć z letnią wodą i cukrem. Odstawić na 15 minut. Następnie dodać je do pozostałych składników i wyrabiać długo gładkie ciasto. 
  2. Ciasto (podzielone na pół) odstawić na ponad godzinę w ciepłe miejsce, np. na kaloryfer.
  3. Czosnek przepuścić przez praskę, dodać pozostałe składniki na sos i wymieszać.
  4. Ciasto rozwałkować lub rozciągnąć dłońmi na grubość około pół centymetra i położyć na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia.
  5. Posmarować sosem i nałożyć ser mozzarella.
  6. Poukładać pozostałe składniki według uznania. Pieczarki, pomidory bez skórki, kukurydzę, wędlinę, oliwki  i/lub różne owoce morza (mrożone owoce morza należy położyć na durszlaku i sparzyć wrzątkiem, z krewetek trzeba usunąć czarną "nitkę" biegnącą wzdłuż grzbietu), ser mozzarella. Posypać ziołami.
  7. Piec w temperaturze 180 stopni około 20 minut.

Miłego, niespiesznego i fajnego dnia Wam życzę.
Ada

piątek, 3 lutego 2012

Pierwsze białe płatki i gospodnik dla ptaków :)


    Mimo, że jeszcze do niedawna nie było u nas mroźnej i śnieżnobiałej zimy, już w grudniu wyszykowaliśmy i powiesiliśmy karmnik dla ptaków. Skrzydlatym maluchom przygotowaliśmy ziarenka zatopione w smalcu, suszone jabłka, orzechy i słoninkę. Na pierwsze głodne dzioby nie trzeba było długo czekać. Wróble i sikorki okupują nasz karmnik, przepychają się w środku, lub też chwytają ziarno i odlatują na pobliskie gałęzie bzu i tui. A my spoglądamy sobie na nie przez okno.


    Ziarenka zatopiłam w rozgrzanym smalcu i przelałam do metalowych foremek. Nie pomyślałam jednak o tym, że jeśli później chcę wyjąć zastygnięte tłuszczowe babeczki (a przecież chcę), muszę użyć silikonowych kształtek, które się odginają. No cóż, ptaszki raczą się elegancko z foremek do wypieków. A, niech im będzie :)


      Poniżej nasz karmnik zawieszony na ogrodowej pergoli. Oczywiście chciałam pstryknąć zdjęcie ptasiemu gospodnikowi pełnemu gości, ale wróble i sikorki pozwalają się podglądać jedynie przez okno. Gdy otwieramy balkon, skubane w popłochu zrywają się i już ich nie ma. Przyczajone na pobliskich gałęziach, napuszone z zimna, cierpliwie czekają, aż sobie pójdziemy, a one spokojnie będą mogły wrócić do jedzenia.


Wreszcie i u nas spadł pierwszy śnieg i otulił krajobraz za oknem.
Po południu wybieramy się z dzieciakami na sanki. Się doczekaliśmy.
Białe pozdrowienia dla Was.
Ada