18 września 2011

Przeciery pomidorowe


Dzisiaj tak króciutko, szybciutko. Przeciery pomidorowe na dwa sposoby. 
Ja swoje przeciery w tym roku przygotowałam razem z Mamą na działce jeszcze w sierpniu. Metodą tradycyjną zasłoikowałyśmy prawie 50 kg działkowych pomidorów, z czego sporą część przytargałam do domu  pociągiem. Zupa pomidorowa z własnych przecierów jest o niebo lepsza w smaku, a poza tym na pewno zdrowsza, szczególnie dla dzieci. Poza tym, słoiki to nic innego, jak gotowe do picia soki pomidorowe, za którymi ja nie przepadam, ale mój Mąż i owszem.

PRZEPIS NA PRZECIER POMIDOROWY

Sposób I (tradycyjny):

Pomidory dokładnie myjemy, wycinamy gniazda nasienne, kroimy na pół lub na ćwiartki i  wrzucamy do dużego garnka. Gotujemy długo, aż do momentu, kiedy skórki oddzielą się od miąższu, a miąższ się całkiem rozpadnie. Tak przygotowane pomidory przecieramy przez duże sitko do drugiego garnka (aby oddzielić skórki i pestki). Solimy (w proporcji pół łyżeczki na 2 litry) i zagotowujemy. Następnie przelewamy do wyparzonych słoików, zakręcamy i odwracamy do góry dnem, aż do zupełnego ostygnięcia.

Sposób II (szybszy):

Pomidory myjemy, sparzamy gorącą wodą, obieramy ze skórek, wycinamy gniazda nasienne. Miksujemy. Dobry robot zmiksuje nawet większość pestek. Zmiksowaną całość solimy (w proporcji pół łyżeczki soli na 2 litry) i gotujemy około 20-30 minut. Zagotowane pomidory przelewamy do wyparzonych słoików, dobrze zakręcamy i odstawiamy do góry dnem.
Tym szybkim sposobem przygotowywałam przeciery w zeszłym roku i wyszły równie dobre.

POZDRAWIAM I SMACZNEGO :)

Ada

16 września 2011

Konfitura ze śliwek - przepis


Powidła ze śliwek węgierek. U nas najczęściej dodawane  do naleśników oraz do naszego ulubionego ciasta o "zachęcającej" nazwie pleśniak.

PRZEPIS NA KONFITURĘ ŚLIWKOWĄ

Składniki:
  • 3 kg śliwek
  • 800 g cukru

Śliwki dokładnie myjemy,  usuwamy pestki. Następnie kroimy lub rozdrabniamy mikserem na mniejsze cząstki. Dodajemy cukier  i gotujemy kilka godzin, aż powidła stężeją. Gotowanie można rozłożyć sobie na dwa dni. Przekładamy do wyparzonych słoików, dobrze zakręcamy i odstawiamy do góry dnem aż do zupełnego wystygnięcia. Kilka godzin później powidła są gotowe.

U mnie dzisiaj tak króciutko, śliwkowo.
Konfitury zrobione. 
Ba, nawet jeden słoiczek powideł 
został już spałaszowany z naleśnikami.

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego weekendu.

7 września 2011

Musy jabłkowo-dyniowe


Przetwory z jabłek i dyni przygotowałam głównie z myślą o dzieciakach. Jako desery na zimowe popołudnia, a dla Córeczki również jako dodatek do kaszek i obiadów. Przygotowałam ich sporo, bo prawie 30 średniej wielkości słoików.

MUS JABŁKOWO- DYNIOWY

Składniki:
  • jabłka
  • dynia (wagowo taka sama ilość jak jabłek)
  • cukier

Jabłka myjemy, obieramy ze skórek, wycinamy gniazda nasienne, miksujemy. Dynię kroimy na mniejsze cząstki, obieramy, wydrążamy pestki z miękkim miąższem, miksujemy. Łączymy jabłka z dynią, w stosunku wagowym 1:1, dodajemy cukier (według uznania smakowego) i gotujemy 50 minut. Po zagotowaniu przelewamy do czystych, wyparzonych słoików, odwracamy do góry dnem, aż do zupełnego ostygnięcia. Smacznego :)


Przy okazji zrobiłam kilka słoiczków musu jabłkowego z cynamonem. Jako deser, dodatek do kaszki, owsianki, płatków, naleśników i szarlotki. Pychota.

MUS JABŁKOWY  Z CYNAMONEM 

Obieramy umyte jabłka, kroimy na ćwiartki, wydrążamy gniazda nasienne. Następnie miksujemy lub szatkujemy bądź kroimy. Dodajemy cukier i cynamon (ilość według własnego uznania). Można dodać sparzone rodzynki. Jabłka mocno zmiksowane gotujemy 50 minut, jabłka pokrojone na kawałeczki lub zszatkowane gotujemy dłużej, aż się rozpadną. Przekładamy do wyparzonych słoików, odwracamy do góry dnem, aż ostygną. I gotowe.



U mnie na zdjęciu na prawo jabłka z dynią, a na lewo z cynamonem :)

DOPISEK 10 MINUT PÓŹNIEJ.
Oczywiście pomyliłam strony. Już poprawiam. Na lewo cynamon, na prawo dynia.
Pozdrawiam serdecznie, szczególnie Kobietki, którym też tak jak mnie mieszają się strony.
U nas często, Mąż kieruje mnie w którąś stronę (najczęściej w aucie) i mówi "w prawo",
ja skręcam i po chwili słyszę śmiech "w to drugie prawo" :)

5 września 2011

Dekoracje z polnej jarzębiny


Balkon nasz zatonął w pomarańczach, chociaż wcale tego nie planowałam. Jesień zadecydowała za mnie. Zanim się spostrzegłam, przestrzeń zdominowały odcienie oranżowe. Pojawiły się DEKORACJE JARZĘBINOWE, jak szalone rozkwitły pomarańczem GAZANIE i nawet DYNIA, w oczekiwaniu na musy jabłkowo-dyniowe, elegancko rozsiadła się w fotelu na pomarańczowych PODUCHACH.


Dekoracje jarzębinowe przygotowałam podczas dwugodzinnej drzemki Paulinkowej. W szklanym ŚWIECZNIKU ziarenka kawy ustąpiły miejsca kulkom jarzębinowym. Całość przewiązałam delikatną, kratkowaną wstążeczką. "Uplotłam" też jarzębinowy WIANEK oraz ponawlekałam KORALE, które dyndają sobie wesoło na barierkach, trącane wiatrem.



MÓJ SPOSÓB NA WIANEK Z POLNEJ JARZĘBINY

Potrzebne będą:
  • koło słomiane lub styropianowe (do kupienia w kwiaciarni za 2-3 zł)
  • cienki, giętki drucik
  • jarzębina
  • wstążka

Gałązki jarzębinowe (najlepiej małe, pojedyncze) układamy rządkami na podstawie i kolejno, rządek za rządkiem, owijamy drucikiem. Po przymocowaniu gałązek na całym kole, wtykamy umocowane na drucikach pojedyncze witki jarzębiny w wolniejsze miejsca, aby je wypełnić.  Ozdabiamy wstążką i wianek jest gotowy.


Ot, taki pomarańczowy zawrót głowy u nas.

Chyba zatem nie pozostaje mi nic innego, jak tylko 
POZDROWIĆ WAS POMARAŃCZOWO.

4 września 2011

Nalewka z aronii, sok malinowy, sok aroniowy

 

       Mama pakowała nam soki malinowe do walizki ze słowami, że to dla dzieci, że zdrowe, że do herbatki i to najlepiej codziennie, że mamy pić dużo, dzieciom podawać całą zimę i że wtedy na pewno nie będziemy się przeziębiać. "Dobrze Mamuś, ale nie pakuj nam aż tyle".
      Soki malinowe moja Mama przygotowuje w sokowarze, ustawionym na małym ogniu. Gdy sok spłynie wężykiem do garnka, dodajemy cukier, zagotowujemy i przelewamy do wyparzonych butelek pokubusiowych.


Soki aroniowe natomiast przygotowałam już sama w domu. W aronię zaopatrzyła mnie Mama Ela.


PRZEPIS NA SOK ARONIOWY

Umyte owoce mrozimy przez całą noc, aby pozbawić je goryczki. Następnie przekładamy do garnka, zalewamy 1 lub 2 szklankami wody, w  zależności od ilości aronii. Gotujemy około godziny. Następnie przelewamy sok przez drobne sitko i odcedzamy owoce. Czysty sok, zasypujemy cukrem i zagotowujemy.  Po kilkunastu minutach gotowania przelewamy do przygotowanych wcześniej, wyparzonych słoików, dobrze zakręcamy i odstawiamy do góry denkiem, aż do zupełnego ostygnięcia. Odcedzonych owoców oczywiście nie wyrzucamy !!


PRZEPIS NA NALEWKĘ ARONIOWĄ

Odcedzone owoce aroniowe zalewamy wódką, dodajemy kilkanaście goździków oraz sok wyciśnięty z połowy cytryny. Codziennie potrząsamy słojem, aby przemieszać zawartość. Po 2-3 tygodniach przesączamy nalewkę przez drobniutkie sitko bądź gazę i słodzimy miodem. A później już delektujemy się jej smakiem :)


Nasza naleweczka jest już prawie gotowa.

31 sierpnia 2011

Ogórki kiszone i małosolne


Pod BALDACHIMEM KOPRU ogórki kiszone i małosolne :)

Na tegoroczną zimę, gotowe ogórki przywieźliśmy sobie od mojej Mamy. Pociągiem kilkaset kilometrów, kilkadziesiąt słoików. Przetwory robiłyśmy razem z Mamą w naszej letniej, działkowej kuchni, sukcesywnie, po kilkanaście słoików za każdym razem. Ogórki kiszone w wykonaniu mojej Mamy są po prostu rewelacyjne w smaku, twarde i chrupiące. Coś pysznego! Może sekretem tak udanego kiszenia jest fakt, że warzywa mamy własne i przetwarzamy je od razu po zerwaniu.


PRZEPIS NA OGÓRKI KISZONE

Składniki:
  • małe ogórki
  • czosnek
  • chrzan
  • koper (baldachimy z nasionami i łodyżki)
  • zalewa:  na 2 litry wody wsypujemy 3 łyżki soli 

Ogórki dokładnie myjemy, czosnek obieramy, korzeń chrzanu kroimy na cienkie paski. Słoiki dokładnie myjemy i wyparzamy. Na dno każdego słoika wrzucamy przekrojone wzdłuż 2 ząbki czosnku, 3 paski chrzanu oraz koper. Następnie układamy pionowo i ciasno ogórki i przykrywamy je ponownie 2 ząbkami czosnku, 3 paskami chrzanu i łodyżkami kopru. Zalewamy zagotowaną zalewą, dobrze zakręcamy i zostawiamy do ostygnięcia.  



A tymczasem, dopóki sezon ogórkowy trwa, kiszę ogórki MAŁOSOLNE, tak na teraz do zjedzenia. W dużym glinianym naczyniu, układam warstwami i na przemian ogórki, czosnek, chrzan, koper i zalewam gorącą zalewą. Po kilku dniach ogórki są gotowe.
  

Smak ogórków małosolnych poznałam dopiero tutaj, w północno-zachodnim zakątku Polski, ponieważ w moich rodzinnych stronach takich ogórków się nie kisi. I gdy przyjeżdża do nas ktoś "ode mnie" i zostaje poczęstowany małosolnymi, to konieczne jest wyjaśnienie, że te ogórki wcale nie są niedokiszone, tylko takie właśnie mają być :)

28 sierpnia 2011

Koniec lata i wspomnienie wakacji :)

           Lato, a wraz z nim wakacje dobiegają niestety końca. I mimo, że było deszczowo, burzowo i chłodno, to my i tak jesteśmy całkiem zadowoleni. Tak właściwie, to dopiero teraz wróciliśmy na dobre do domu i na szybko szykujemy się do nowego roku szkolnego.
          
Na koniec kilka zaległych zdjęć z naszego domkowego pobytu. 




Nasza ogrodowa ALTANKA. Zasłonki uszyłyśmy z Mamą z lnu, który cierpliwie przeleżał sobie w szafie drobnostka 25 lat. Pod wiatką postawiliśmy wygodny leżak i leżankę, do popołudniowych drzemek, czytania i pilnowania śpiącej obok Poluśki. STOLIK malutki, ale w sam raz pod filiżanki, owoce i wręcz idealny do grania w scrabble, przez lata był zielonym krzesłem, ale kilka lat temu, Mama otoczyła go deszczułkową obwódką, zrobiła z drewienek blacik i pociągnęła pędzlem na biało. Stare, niefunkcjonalne już krzesło stało się taboretkiem, kwietnikiem, a ostatnio też stolikiem.



Drabinka na sypialnianą antresolę, a tam...

 
cztery materace do spania, czyli jednym słowem sypialnia dla skrzatów :)



do okienka której zaglądają zielone liście winogron.


A na koniec już nasze ulubione miejsce, czyli weranda, na której w tym roku, z racji deszczowych dni, spędziliśmy chyba najwięcej czasu. Weranda została zadaszona tak, że żadna kropelka deszczu nie miała szans. 




I to by było na tyle naszych domkowych klimatów i wakacji pod gruszą.

Pozdrawiam słonecznie i prawie już powakacyjnie.
Ada

Copyright © 2014 DROBIAZGI DOMOWE , Blogger