środa, 28 września 2011

Przetwory z cukinii


Już na zakończenie tegorocznego sezonu przetworowego PRZEPIS NA SAŁATKĘ Z CUKINII, która wspaniale smakuje z zimowymi obiadami.

SKŁADNIKI:
  • 1,5 kg cukinii żółtej
  • 1,5 kg cukinii zielonej
  • kilka papryk
  • 5 średniej wielkości cebul
  • 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • ZALEWA: 3 szklanki wody, 1 szklanka octu, 1 szklanka cukru, pieprz, ziele angielskie, liście laurowe

PRZYGOTOWANIE:
  1. Cukinię (nieobraną) pokroić w cieniutkie plasterki (przy użyciu robota kuchennego), posolić do smaku, odstawić na 2-3 godziny.
  2. Przygotować zalewę.
  3. Cukinię odcedzić, odlać wodę, nie wyciskać, dodać pokrojoną cebulę oraz paprykę i zalać zalewą. Wymieszać. Dodać 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego.
  4. Gotować 10 minut od chwili wrzenia.
  5. Przełożyć do wyparzonych słoików, które następnie odstawić do góry dnem aż do zupełnego ostygnięcia.

    niedziela, 25 września 2011

    Przetwory z papryki - papryka z miodem oraz mój zeszyt z przepisami


    Ponieważ chciałabym jak najszybciej uporać się z przepisami przetworowymi tutaj, wpisuję dzisiaj kolejny, już przedostatni, tym razem na paprykę konserwową w miodzie. Papryka fajnie komponuje się z chlebem i wędliną oraz jako dodatek do obiadów. Jest chrupiąca i smaczna i o dziwo, smakuje także dzieciom.



    PAPRYKA KONSERWOWA Z MIODEM

    Składniki:

    *  5 kg papryki czerwonej
    *  zalewa:
    • 12 szklanek wody
    • 4 szklanki octu 10 %
    • 4 szklanki cukru
    • 2 szklanki miodu
    • 2 łyżeczki soli
    *  przyprawy na każdy słoik:
    • 7 ziarenek pieprzu
    • 5 ziaren ziela angielskiego
    • 1,5 listka laurowego
    • 0,5 łyżeczki gorczycy
    • 5 plasterków czosnku

    PRZYGOTOWANIE:

    1. Zalewę zagotować.
    2. Paprykę pokrojoną w pasy włożyć do gotującej się wody na kilka minut, a później zahartować w zimnej wodzie.
    3. Do wyparzonych słoików włożyć przyprawy oraz poukładać cząstki papryki.
    4. Zalać przestudzoną zalewą.
    5. Zakręcone słoiki zagotować w garnku około 15 minut (poziom wody do 3/4 wysokości słoika, a dno   garnka wyłożyć ściereczką).
    6. Słoiki odstawić do  góry dnem do zupełnego ostygnięcia.


    Na zdjęciach również karteluszki z mojego ZESZYTU Z PRZEPISAMI. Wszystkie receptury spisuję zawsze na bieżąco i wpinam w koszulkach do segregatora. Obok listy składników i sposobów przyrządzania, na marginesie dopisuję własne notatki. Zapisuję sobie skąd dany przepis pochodzi oraz wprowadzam własne modyfikacje i ulepszenia. Wszystkie przepisy mam porządnie poukładane oraz posegregowane w odpowiednich przegródkach. Mój zeszyt z przepisami przekażę kiedyś Paulince :)





    Pozdrawiam Wszystkich serdecznie
    i życzę miłego tygodnia :)

    Ada

    niedziela, 18 września 2011

    Przeciery pomidorowe


    Dzisiaj tak króciutko, szybciutko. Przeciery pomidorowe na dwa sposoby. 
    Ja swoje przeciery w tym roku przygotowałam razem z Mamą na działce jeszcze w sierpniu. Metodą tradycyjną zasłoikowałyśmy prawie 50 kg działkowych pomidorów, z czego sporą część przytargałam do domu  pociągiem. Zupa pomidorowa z własnych przecierów jest o niebo lepsza w smaku, a poza tym na pewno zdrowsza, szczególnie dla dzieci. Poza tym, słoiki to nic innego, jak gotowe do picia soki pomidorowe, za którymi ja nie przepadam, ale mój Mąż i owszem.

    PRZEPIS NA PRZECIER POMIDOROWY

    Sposób I (tradycyjny):

    Pomidory dokładnie myjemy, wycinamy gniazda nasienne, kroimy na pół lub na ćwiartki i  wrzucamy do dużego garnka. Gotujemy długo, aż do momentu, kiedy skórki oddzielą się od miąższu, a miąższ się całkiem rozpadnie. Tak przygotowane pomidory przecieramy przez duże sitko do drugiego garnka (aby oddzielić skórki i pestki). Solimy (w proporcji pół łyżeczki na 2 litry) i zagotowujemy. Następnie przelewamy do wyparzonych słoików, zakręcamy i odwracamy do góry dnem, aż do zupełnego ostygnięcia.

    Sposób II (szybszy):

    Pomidory myjemy, sparzamy gorącą wodą, obieramy ze skórek, wycinamy gniazda nasienne. Miksujemy. Dobry robot zmiksuje nawet większość pestek. Zmiksowaną całość solimy (w proporcji pół łyżeczki soli na 2 litry) i gotujemy około 20-30 minut. Zagotowane pomidory przelewamy do wyparzonych słoików, dobrze zakręcamy i odstawiamy do góry dnem.
    Tym szybkim sposobem przygotowywałam przeciery w zeszłym roku i wyszły równie dobre.

    POZDRAWIAM I SMACZNEGO :)

    Ada

    piątek, 16 września 2011

    Konfitura ze śliwek - przepis


    Powidła ze śliwek węgierek. U nas najczęściej dodawane  do naleśników oraz do naszego ulubionego ciasta o "zachęcającej" nazwie pleśniak.

    PRZEPIS NA KONFITURĘ ŚLIWKOWĄ

    Składniki:
    • 3 kg śliwek
    • 800 g cukru

    Śliwki dokładnie myjemy,  usuwamy pestki. Następnie kroimy lub rozdrabniamy mikserem na mniejsze cząstki. Dodajemy cukier  i gotujemy kilka godzin, aż powidła stężeją. Gotowanie można rozłożyć sobie na dwa dni. Przekładamy do wyparzonych słoików, dobrze zakręcamy i odstawiamy do góry dnem aż do zupełnego wystygnięcia. Kilka godzin później powidła są gotowe.

    U mnie dzisiaj tak króciutko, śliwkowo.
    Konfitury zrobione. 
    Ba, nawet jeden słoiczek powideł 
    został już spałaszowany z naleśnikami.

    Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego weekendu.

    czwartek, 15 września 2011

    Weekend teatralno-naukowo-rolniczy :)

            Miniony weekend był dla nas szalenie intensywny i pełen różnych zajętości. Sama nie wiem, jak udało nam się upchnąć tyle atrakcji w niecałe 3 dni.
        W piątek wieczorem byliśmy na koncercie FILHARMONII  DOWCIPU i KABARECIARNI. Muzyka klasyczna w wydaniu rozrywkowym. Było wesoło, zabawnie i na wysokim poziomie! Malicki ze swoim talentem i fortepianem, orkiestra pod batutą Bernarda Chmielarza oraz kabaret, w którym prym wiedli Laskowik i chomiczek Kiełpiński. Mieszanka wybuchowa. Coś wspaniałego!! Jeśli będziecie mieć okazję zobaczyć widowisko (wystawiane w różnych miastach w Polsce) na żywo, nie tylko w  telewizji, to idźcie koniecznie, naprawdę warto, gorąco polecam!
           W sobotę natomiast zaliczyliśmy uroczystą INAUGURACJĘ roku akademickiego. Naszego Dziesięciolatka wpisano w poczet studentów uniwersytetu. Mały otrzymał indeks, uścisk rektora i plan zajęć na najbliższe miesiące. Wiem, wiem, brzmi poważnie, ale tak naprawdę to tylko zabawa i każde dziecko szkoły podstawowej może zostać studentem. W niektórych miastach uniwersyteckich realizowany jest projekt dziecięcych uniwersytetów dla uczniów szkół podstawowych (trzeba tylko dowiadywać się wcześniej, już wiosną, z powodu dużej ilości chętnych i ograniczonej liczby miejsc). Dwugodzinne, interaktywne zajęcia odbywają się raz w miesiącu na różnych wydziałach. Fajny sposób nie tylko na spędzenie czasu wolnego przez dzieci, ale również na rozwijanie umiejętności kreatywnego myślenia i praktycznego wykorzystania nauki. Polecam.
           W niedzielę wybraliśmy się na ogromniaste TARGI ROLNICZE. W życiu nie byłam na tak wielkich targach. Tłum ludzi i ogrom stoisk  z maszynami rolniczymi, rękodziełem, żywnością, roślinami i zwierzętami hodowlanymi. Paulinka zasnęła zaraz na wejściu i mimo hałasu przespała prawie całe nasze targi. A my pobuszowaliśmy trochę pomiędzy stoiskami, spałaszowaliśmy pyszniaste kiełbaski i szaszłyki z grilla, zakupiliśmy bochen najprawdziwszego wiejskiego chleba, słój miodu i cebulki kwiatów do ogródka. Licząc z dojazdem tam i z powrotem, minęła nam prawie cała niedziela.
         W międzyczasie Chłopaki wyskoczyli jeszcze na RYBY. No, poszaleli z tymi rybami. Gdy tylko mają chwilkę wolną, to myk i już łowią. Tym razem złapali 60 centymetrowego szczupaka. Okaz wśród złowionych płotek. Nie będę Wam pisać, co to była za radość. Powiedzenie "emocje, jak na rybach" może się co najmniej schować, albo musi nabrać zupełnie innego znaczenia. A wieczorem rybna kolacja w szerszym rodzinnym gronie, przygotowana przez mojego Męża.
           Tak intensywnie minął nam ostatni weekend, a kolejny zapowiada się równie ciekawie :)

    środa, 7 września 2011

    Musy jabłkowo-dyniowe


    Przetwory z jabłek i dyni przygotowałam głównie z myślą o dzieciakach. Jako desery na zimowe popołudnia, a dla Córeczki również jako dodatek do kaszek i obiadów. Przygotowałam ich sporo, bo prawie 30 średniej wielkości słoików.

    MUS JABŁKOWO- DYNIOWY

    Składniki:
    • jabłka
    • dynia (wagowo taka sama ilość jak jabłek)
    • cukier

    Jabłka myjemy, obieramy ze skórek, wycinamy gniazda nasienne, miksujemy. Dynię kroimy na mniejsze cząstki, obieramy, wydrążamy pestki z miękkim miąższem, miksujemy. Łączymy jabłka z dynią, w stosunku wagowym 1:1, dodajemy cukier (według uznania smakowego) i gotujemy 50 minut. Po zagotowaniu przelewamy do czystych, wyparzonych słoików, odwracamy do góry dnem, aż do zupełnego ostygnięcia. Smacznego :)


    Przy okazji zrobiłam kilka słoiczków musu jabłkowego z cynamonem. Jako deser, dodatek do kaszki, owsianki, płatków, naleśników i szarlotki. Pychota.

    MUS JABŁKOWY  Z CYNAMONEM 

    Obieramy umyte jabłka, kroimy na ćwiartki, wydrążamy gniazda nasienne. Następnie miksujemy lub szatkujemy bądź kroimy. Dodajemy cukier i cynamon (ilość według własnego uznania). Można dodać sparzone rodzynki. Jabłka mocno zmiksowane gotujemy 50 minut, jabłka pokrojone na kawałeczki lub zszatkowane gotujemy dłużej, aż się rozpadną. Przekładamy do wyparzonych słoików, odwracamy do góry dnem, aż ostygną. I gotowe.



    U mnie na zdjęciu na prawo jabłka z dynią, a na lewo z cynamonem :)

    DOPISEK 10 MINUT PÓŹNIEJ.
    Oczywiście pomyliłam strony. Już poprawiam. Na lewo cynamon, na prawo dynia.
    Pozdrawiam serdecznie, szczególnie Kobietki, którym też tak jak mnie mieszają się strony.
    U nas często, Mąż kieruje mnie w którąś stronę (najczęściej w aucie) i mówi "w prawo",
    ja skręcam i po chwili słyszę śmiech "w to drugie prawo" :)

    poniedziałek, 5 września 2011

    Dekoracje z polnej jarzębiny


    Balkon nasz zatonął w pomarańczach, chociaż wcale tego nie planowałam. Jesień zadecydowała za mnie. Zanim się spostrzegłam, przestrzeń zdominowały odcienie oranżowe. Pojawiły się DEKORACJE JARZĘBINOWE, jak szalone rozkwitły pomarańczem GAZANIE i nawet DYNIA, w oczekiwaniu na musy jabłkowo-dyniowe, elegancko rozsiadła się w fotelu na pomarańczowych PODUCHACH.


    Dekoracje jarzębinowe przygotowałam podczas dwugodzinnej drzemki Paulinkowej. W szklanym ŚWIECZNIKU ziarenka kawy ustąpiły miejsca kulkom jarzębinowym. Całość przewiązałam delikatną, kratkowaną wstążeczką. "Uplotłam" też jarzębinowy WIANEK oraz ponawlekałam KORALE, które dyndają sobie wesoło na barierkach, trącane wiatrem.



    MÓJ SPOSÓB NA WIANEK Z POLNEJ JARZĘBINY

    Potrzebne będą:
    • koło słomiane lub styropianowe (do kupienia w kwiaciarni za 2-3 zł)
    • cienki, giętki drucik
    • jarzębina
    • wstążka

    Gałązki jarzębinowe (najlepiej małe, pojedyncze) układamy rządkami na podstawie i kolejno, rządek za rządkiem, owijamy drucikiem. Po przymocowaniu gałązek na całym kole, wtykamy umocowane na drucikach pojedyncze witki jarzębiny w wolniejsze miejsca, aby je wypełnić.  Ozdabiamy wstążką i wianek jest gotowy.


    Ot, taki pomarańczowy zawrót głowy u nas.

    Chyba zatem nie pozostaje mi nic innego, jak tylko 
    POZDROWIĆ WAS POMARAŃCZOWO.

    niedziela, 4 września 2011

    Nalewka z aronii, sok malinowy, sok aroniowy

     

           Mama pakowała nam soki malinowe do walizki ze słowami, że to dla dzieci, że zdrowe, że do herbatki i to najlepiej codziennie, że mamy pić dużo, dzieciom podawać całą zimę i że wtedy na pewno nie będziemy się przeziębiać. "Dobrze Mamuś, ale nie pakuj nam aż tyle".
          Soki malinowe moja Mama przygotowuje w sokowarze, ustawionym na małym ogniu. Gdy sok spłynie wężykiem do garnka, dodajemy cukier, zagotowujemy i przelewamy do wyparzonych butelek pokubusiowych.


    Soki aroniowe natomiast przygotowałam już sama w domu. W aronię zaopatrzyła mnie Mama Ela.


    PRZEPIS NA SOK ARONIOWY

    Umyte owoce mrozimy przez całą noc, aby pozbawić je goryczki. Następnie przekładamy do garnka, zalewamy 1 lub 2 szklankami wody, w  zależności od ilości aronii. Gotujemy około godziny. Następnie przelewamy sok przez drobne sitko i odcedzamy owoce. Czysty sok, zasypujemy cukrem i zagotowujemy.  Po kilkunastu minutach gotowania przelewamy do przygotowanych wcześniej, wyparzonych słoików, dobrze zakręcamy i odstawiamy do góry denkiem, aż do zupełnego ostygnięcia. Odcedzonych owoców oczywiście nie wyrzucamy !!


    PRZEPIS NA NALEWKĘ ARONIOWĄ

    Odcedzone owoce aroniowe zalewamy wódką, dodajemy kilkanaście goździków oraz sok wyciśnięty z połowy cytryny. Codziennie potrząsamy słojem, aby przemieszać zawartość. Po 2-3 tygodniach przesączamy nalewkę przez drobniutkie sitko bądź gazę i słodzimy miodem. A później już delektujemy się jej smakiem :)


    Nasza naleweczka jest już prawie gotowa.

    czwartek, 1 września 2011

    Pierwszy dzwonek i wrześniowy parapet :)


         Kolejny rok szkolny rozpoczęty. Nasz Dziesięciolatek z dniem dzisiejszym stał się uczniem 5 klasy. Aż trudno mi uwierzyć, że mam takiego "dorosłego" Syna. Na rozpoczęcie roku szkolnego wybraliśmy się oczywiście wszyscy, później obowiązkowo i tradycyjnie były lody i ciacho. Czwartą klasę nasze dziecko zakończyło z dużym sukcesem, a mianowicie z dyplomem i stypendium prezydenta miasta za osiągnięte wyniki w nauce. Teraz kolejny pracowity rok przed naszym piątoklasistą i przed nam.


           A na zdjęciach nasz jesienny, kuchenny parapet, na którym zagościły szyszki z lasu, zapachniały astry z ogródka i delikatnie fioletowo przycupnęły wrzosy. Tylko jasnych, wrześniowych nitek słońca oplatających listki i grona płatków zabrakło na zdjęciach. A szkoda, bo wtedy jest najładniej.








    Pozdrawiam jesiennie i słonecznie :)